Publikacje:

foldery do pobrania

 
Milena Stasiak
Wykaz standaryzowanych narzędzi diagnostycznych stosowanych w diagnozie logopedycznej.
Milena Stasiak
EDL. Materiały profilaktyczne: rozwój mowy małego dziecka
Anna Paluch
Afazja u dwulatka? u trzylatka?
Milena Stasiak
Standard gabinetu logopedycznego.
zobacz wszyskie publikacje
Giełda pracy:
Gdzie studiować:

Wybierasz się na studia?
Sprawdź listę uczelni!

 

autor: Róża Sobocińska
O zaletach grupowej terapii osób jąkających się na turnusach rehabilitacyjnych.

Terapia osób jąkających się – podstawowe informacje.

Od kilkudziesięciu lat organizowane są przez Stowarzyszenie Osób Jąkających się -  OSTOJA (wcześniej przez Polski Związek Jąkających się), czy przez Centrum Terapii Mowy i Dysleksji – Ad Verbum – turnusy terapii jąkania, na których specjaliści-terapeuci pomagają osobom jąkającym się w radzeniu sobie z zająknięciem (zacięciem się, czy blokiem). Uczą, wskazują  w jaki sposób rozpocząć wypowiedź i jak opanować silne zająknięcie, jak nie trwać w tym zatrzymaniu, zająknięciu, zablokowaniu się. Na turnusach rehabilitacyjnych terapia odbywa się w grupach wiekowych, tzn. są grupy małych dzieci (od 5 – 8 r.ż) wraz z rodzicami, grupy młodzieży, grupy dorosłych.
W tym miejscu należy wyjaśnić, że „jąkanie się jest zaburzeniem mowy, w którym obserwujemy zawahania, potknięcia, napięcia mięśniowe i nagłe ruchy. Objawy są tak znaczne, że powodują lęk u mówiącego i słuchacza” [Byrne1989, s. 9].
Celem terapii osób jąkających się nie jest nauczenie w 100% płynnej mowy, ale nabycie umiejętności radzenia sobie z zająknięciami.
Istotą terapii osób jąkających się – zdaniem Zbigniewa Tarkowskiego – jest rozwiązywanie ich problemów, które powstają w wyniku pojawienia się przeszkody w osiągnięciu celu. Są one funkcją celu, niepłynności mówienia i reakcji jej towarzyszących. Według wspomnianego autora, sama redukcja niepłynności mówienia nie może stanowić celu samego w sobie. Ma ona czemuś służyć [Tarkowski 1999, s. 168-169].
Osoba jąkająca się potrafi mówić płynnie – prawidłowo, ale ma trudności z opanowaniem jąkania. Zadaniem terapeuty jest wyćwiczenie nawyków skutecznej pomocy. Poprzez trening mówienia w różnych sytuacjach i poprzez zastosowanie konkretnej techniki radzenia sobie z trudnościami w mówieniu, z lękami („strachami”), osoba jąkająca się zaczyna odczuwać bezpieczeństwo, spokój. Zaczyna doświadczać wzmocnienia, co czyni ją silną i swobodną w komunikacji werbalnej.
Każdy z nas wykorzystuje świadomie, a często i nieświadomie, mechanizmy radzenia sobie w sytuacjach trudnych – stresujących, czy też pokonywania swoich słabości, kompleksów. Dlatego też – moim zdaniem – jąkanie, tak przecież złożone i inne w każdym przypadku, wymaga indywidualnej strategii poradzenia sobie z nim, a sama terapia jąkania przebiega różnie. Jedni sami szybko radzą ze swoim problemem w mówieniu, zaś inni nie są w stanie samodzielnie uporać się z nim i potrzebują pomocy specjalistów, czy też osób bliskich. Są też i tacy, którzy nie chcą żadnej pomocy i wówczas jąkanie prowadzi do zawładnięcia ich osobą, sprawia, że paraliżuje ich mięśnie, narządy mowy, umysł i całe ciało, a negatywne emocje stają się obsesją, której towarzyszy uczucie bezsilności. Wówczas to osoba jąkająca się nie odczuwa żadnej sprawczości i zadowolenia.

Terapia grupowa z udziałem rodziców.

Grupa terapeutyczna jest okazją do poznania się, (innych =-ten wyraz wykreślic!!!) do rozpoznania swych reakcji na swoje jąkanie i do doświadczenia reakcji innych na ich niepłynność. Jest okazją do  uświadomienia i nazwania nie tylko swoich emocji, ale i poznania uczuć innych osób mających ten sam problem. To grupa określa obszar komunikacji i wzajemnych relacji, daje nam okazję do doświadczania siebie, innych oraz przeżywania. Tylko wówczas, „gdy jesteśmy uczestnikami, mamy wpływ na to co się dzieje. Różnice da się odczuć. Uczestnictwo zwiększa osobiste zaangażowanie i intensywność działania. Powoduje większą determinację i aktywność, choćby najdrobniejsza, jest bardzo ważna” [Programowanie…  1994, s. 250].
Członkowie grupy wzajemnie wspierają się, wzmacniają, pomagają sobie i mają największą moc skuteczności w oddziaływaniu. Okazuje się, że to grupa najszybciej i z pozytywnym efektem (odpowiednio pokierowana przez specjalistę terapeutę) reaguje na niewłaściwe zachowania uczestnika terapii.
Terapia grupowa staje się okazją do przedyskutowania ważnych problemów wychowawczych np. zachowania dziecka w stosunku do rodzica, czy zachowania dziecka
w grupie (jak przeszkadza, krzyczy, używa niestosownych słów itp.). Uczestniczący w terapii rodzice mają sposobność obserwacji swojego dziecka w grupie. Mogą przyjrzeć się jego zachowaniu, relacjom z rówieśnikami oraz reagowaniu na oddziaływania wychowawcze. Są w stanie zauważyć swoją nieporadność w relacjach z dzieckiem, odczuwają wstyd, że dziecko ich nie słucha, ale – co jest niebywale ważne – nie pozostają sami z tymi problemami, bo grupa natychmiast reaguje i  mądrze, z życzliwością, przychodzi z pomocą.
W tym miejscu chciałabym przywołać zdanie, które nie tak dawno wypowiedziała moja  koleżanka (terapeutka Helena Stefańska ze Słupska), że „to nie my – dorośli uczymy się od dziecka, ale to dziecko od nas ma się uczyć” i że my – rodzice mamy mu porządkować świat, wskazywać na wartości, wyznaczać granice i być konsekwentnymi w wychowaniu, w relacjach z dzieckiem.

Zrozumieć własne dziecko.

Rodzice uczestniczący w terapii grupowej doświadczają, że jąkanie nie jest największym problemem, bądź w ogóle nie stanowi trudności dla dziecka. To dla rodziców jest to „straszny” i wielki problem. Rodzice zauważają też, że aby swoje dziecko czegoś nauczyć, aby mu pomóc, to najpierw muszą uporządkować relacje z dzieckiem, sprawić, aby ono ich słuchało i aby odczuło, że jest przez nich kochane, że jest dla nich bardzo ważne. Uczestnictwo w terapii pozwala też uzmysłowić m.in. dlaczego nie należy nadmiernie chronić dziecko jąkające się przed komunikowaniem się z innymi?, czy  w wychowaniu unikać kar? Rodzice dowiadują się, że ich niewłaściwe postępowanie sprawia, że nieświadomie wzmacniają jąkanie się swojego dziecka.
Podczas terapii grupowej ważne jest zarówno dziecko, jak też i jego rodzice, ich potrzeby oraz uczucia. Terapia wzmacnia rodziców, czyni ich mocniejszymi, wartościowszymi i mądrzejszymi w podejściu do jąkania, do problemów dziecka.
Ważne jest również to, aby rodzice nie wpadli w nawyk porównywania siebie i swojego dziecka z innymi, ale nauczyli się patrzeć jedynie na własne postępy i postępy ich dziecka. Mówiąc językiem programowania neurolingwistycznego (ang. neuro-linguistic programming, NLP), aby uzyskali zdolność porównania „siebie z sobą”. Jest tu niezbędna umiejętność zadawania sobie pytań typu: „Jaki zrobiłem postęp od wczoraj lub od zeszłego roku?” [Programowanie Neurolingwistyczne 1994, s. 251]. Aby na nie odpowiedzieć nieodzowne jest nauczenie się mierzenia postępów według swojego własnego rozwoju” [ibid.].

Turnus rehabilitacyjny i jego zalety.

Dwa tygodnie bycia razem daje możliwość zaprzyjaźnienia się, doświadczenia pomocy wzajemnej, a więc skorzystania z pomocy innych i okazania wsparcia innym uczestnikom grupy. Stwarza też okazję do wypoczynku, i to zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Spędzony wspólnie czas wpisuje się w strategie zakładającą, że dobra diagnoza i terapia jąkania wymaga współdziałania.
Zaletą pobytu na turnusie rehabilitacyjnym dla dziecka jąkającego się jest:
-    nauczenie się radzenia sobie z zacięciami, blokami;
-    poznanie swojego jąkania i swoich reakcji na tę niepłynność w mówieniu;
-    doświadczenie skutecznej pomocy konkretnej techniki radzenia sobie z zająknięciem;
-    odczucie tego, że nie jest się samemu ze swoim problemem i przez to też zyskanie nowych znajomych, przyjaciół;
-    wzmocnienie się – przede wszystkim – psychiczne oraz nabranie pewności siebie;
-    wypracowanie  mądrego podejścia do swoich problemów, trudności;
-    uświadomienie sobie ważnych, życiowych wartości i celów, najbliższych
i dalszych działań;
-    doznanie uczucia miłości, życzliwości i przyjaźni oraz radości;
-    uwierzenie, że „To ja potrafię sobie pomóc, że jest coś, co pomaga i ja mogę to zrobić”.

Opis i analiza przypadku.

Dla ukonkretnienia powyższych wywodów w dalszej części niniejszego artykułu zostanie przedstawiony opis przypadku dziecka uczestniczącego w terapii grupowej w ramach obozu rehabilitacyjnego (jego imię zostało celowo zmienione).

Grupowa terapia jąkania dzieci 5-7–letnich (wraz z rodzicami)   
•    Turnus: 2009 r.
•    Grupa: 6 dzieci (dwoje dzieci 5-letnich, dwoje dzieci 6-letnich, dwoje dzieci 7-letnich).
•    Przebieg zajęć: Zajęcia odbywały się od poniedziałku  do piątku – codziennie od 10.00 do 14.00; następnie po obiedzie, przed kolacja i po kolacji miały miejsce indywidualne spotkania z rodzicami i indywidualna terapia z dzieckiem (10 dni systematycznych ćwiczeń i dodatkowo jeszcze po kolacji w sobotę). Na zakończenie turnusu miało miejsce przedstawienie teatralne pt. „Przygoda niegrzecznej żabki”. Dzieci wraz z rodzicami przygotowały stroje i scenografię i razem grali w teatrzyku. Po turnusie każdy uczestnik otrzymał miłą pamiątkę – nagranie przedstawienia.
W opisie skoncentruję się na chłopcu liczącym 5 lat, którego tu nazwę Jaś. Na obozie rehabilitacyjnym przebywał wraz z rodzicami.
Rozwój fizyczny można ocenić jako prawidłowy. Jaś ma brata (16 lat).
Chłopiec przyszedł na świat z ciąży o prawidłowym przebiegu, poród odbył się poprzez cesarskie cięcie. Urodził się z rozszczepem podniebienia i wargi (operację przeprowadzono w 7 m. ż.).
Rozwój mowy: w wieku 3,5 r.ż. nastąpił szybki rozwój mowy, duży zasób słów i krótkie wypowiedzi. W  czerwcu 2009  (5 r. ż. - wystąpiły kilkusekundowe bloki słowne, Jaś nie mógł rozpocząć wypowiedzenia zdania; po 3 tygodniach – „bloki” ustąpiły, a następnie – po 2 tygodniach znowu się pojawiły i trwają dłużej – nawet do kilkunastu sekund (zacinanie trwa już półtora miesiąca – do dziś). Na swoje jąkanie reaguje płaczem lub też „zamyka się w sobie”.

Początki terapii.
Rodzice z Jasiem  przyjechali na turnus z dwudniowym opóźnieniem, toteż trudno Jasiowi było „wejść do grupy.”  Wydawał się wystraszony i bardzo nieśmiały.
Na początku – w pierwszy swój dzień pobytu – rodzice weszli do sali, a Jaś pozostał na zewnątrz – na dworze. Podczas rozpoczęcia zajęć tata Jasia  był z nami, a mama poszła do synka. Po krótkiej chwili poprosiłam do środka pomieszczenia – do nas i mamę Jasia, licząc, że jak oboje rodziców będzie z nami, to wówczas chłopiec po jakimś czasie przyjdzie do nas.  Mama usiadła razem z nami, a Jaś po chwili stanął w drzwiach i słuchał nas  z daleka. Wydawałoby się, że w ogóle nie patrzył w nasza stronę, ale to tylko tak wyglądało, bo naprawdę, to ukradkiem spoglądał. Następnie mama poszła do niego i stała już z nim –  w drzwiach sali. Trwało to do przerwy. My w tym czasie rozmawialiśmy, ćwiczyliśmy naukę pomocy ręki podczas mówienia (startu mowy) i bawiliśmy się. Po przerwie Jaś usiadł  z nami w kręgu, ale nic nie mówił. Na popołudnie dzieci z rodzicami dostały zadanie trenowania pomocy ręki w mówieniu i dzieci miały narysować coś ciekawego ze swojej miejscowości –
zareklamować ją.
Następnego dnia Jaś przyszedł z rodzicami na zajęcia. Wszedł już do sali i usiadł
z nami w kręgu. Siedział i patrzył. Nie chciał pokazać, czy nauczył się pomocy ręki. Mama powiedziała mi, że ich synek nauczył się i że potrafi liczyć do 5. i do 10. z ręką, niestety nie mógł nam tego jeszcze przedstawić, nie był gotowy.
W tym dniu przed przerwą zaproponowałam dzieciom wiele zabaw po to, aby zachęcić Jasia do udziału, do aktywności. Niestety chłopiec krył się za rodzicami, skulił się i nie wypowiedział ani słowa. Mama i tata ćwiczyli pomoc ręki i widać było, że potrafią prawidłowo jej używać podczas wymowy. Mama Jasia próbowała jego ręką mówić na jego nodze – pomagała mu. Niestety chłopiec nadal nie powiedział nam ani słowa. Dzieci reklamowały swoją miejscowość i przedstawiały rysunki (mówiły przy pomocy ręki, ucząc się jednocześnie stosowania jej podczas swobodnej wypowiedzi), a Jaś milczał i kulił się
w sobie. Miał narysowany rysunek (bardzo ładnie i dużo rysował, lubił rysowanie), ale niestety nadal trudno było mu odezwać się.
Wychodząc na przerwę mama Jasia podzieliła się ze mną, swoimi i męża,  rozterkami na temat ich bezsilności w kierunku włączenia ich syna do aktywnego udziału w zajęcia grupowe. Wyraziła swoją i męża wątpliwość w szansę powodzenia naszych wspólnych działań.  Rzeczywiście sytuacja była trudna i świadomość, że to już czwarty dzień terapii całej grupy, a drugi dzień zajęć z Jasiem, a w perspektywie pozostało jeszcze tylko 6 dni terapii grupowej, napawała niepokojem.
Wiedziałam, że rodzice nauczyli Jasia pomocy ręki, ale on nie może przełamać się, aby pokazać tego grupie. Zaproponowałam rodzicom, aby użyli jakieś perswazji np. obiecali mu coś (że dostanie, że kupią mu coś), jak tylko odezwie się na ćwiczeniach, powie chociażby jedno słowo. Okazało się jednak, że to nie podziała na Jasia, bo on nic nie chce. Mama zaproponowała mi, że może z mężem obrażą się na syna, to go zaboli i wówczas być może przemówi na forum grupy (taki szantaż). Propozycja Mamy była dla mnie zbyt raniąca chłopca, nie mogłam się na to zgodzić, ale podpowiedziała mi, że należy iść w stronę podziałania na emocje ich syna.
Poprosiłam rodziców Jasia, aby porozmawiali z synem (podczas przerwy) o tym, że im jest bardzo smutno, że on nie odzywa się, nie bawi się z innymi, a przecież nauczył się pomocy ręki, że potrafi mówić, że inne dzieci mówią i ich rodzice cieszą się z tego, a on milczy.
Po przerwie Jaś z rodzicami usiadł i przy pomocy podpowiedzi mamy – opowiedział rysunek. Wypowiedział bardzo cicho  kilka słów, ale to był wielki przełom. Rodzice – jeszcze tego samego dnia – umówili się ze mną na indywidualną konsultację i indywidualne ćwiczenia z Jasiem. Po tym spotkaniu – sam na sam –  Jaś jeszcze bardziej otworzył się (rodzice opowiedzieli mi, że jak wrócił do pokoju, to  od razu  więcej do nich mówił).

Prace plastyczne chłopca
Jednym z elementów terapii było wykonywanie prac plastycznych. Dzieci byli proszeni o zilustrowanie takich tematów jak:
a) Bezludna wyspa – Kogo i co wziąłbyś ze sobą na wyspę?
b) Moje ulubione zwierzątko
c) Moje strachy – to czego się boję.
d) Artterapia – Tworzę swoją postać
e) Symboliczna rodzina
Z rysunkami chłopca można zapoznać się na stronie internetowej: http://rozsob.webpark.pl/grupowa.htm. Tu tylko krótko odnosząc się do niektórych należy odnotować, że na bezludną wyspę chłopiec wziąłby całą swoją rodzinę, ale zapomniał narysować siebie, natomiast ulubionym zwierzątkiem chłopca jest kot. Strachy na innym z rysunków – to wypełniające całą kartkę, dookoła, wszędzie jakieś nieokreślone stworki, patrzące na chłopca, jeden ma ludzką, uśmiechająca się twarz – być może to on sam, Jaś próbujący nieśmiało zaprzyjaźnić się z stworkami – strachami. Interesujące, że rysunek przedstawia sytuację ruchu – nie jest statyczny.
W przypadku natomiast symbolicznej rodziny chłopiec przedstawił siebie i swoich najbliższych jako samochody. Jaś jest autobusem, za którym podąża cała rodzina, najpierw brat (najmniejszy samochodzik), za nim mama jadąca tuż za bratem, a jako ostatni – w pewnym oddaleniu tata. Kolor autobusu (Jaś) i samochodu będącego mamą jest taki sam (czerwony), natomiast samochody wyobrażające tatę i brata są fioletowe. Ponadto tata został przedstawiony jako dom, a mama jako choinka. Istotnym dopełnieniem rysunku stanowi duże – żółte słońce.

Ustalenia empiryczne.
Analiza rysunków pozwala więc określić relacje społeczne i emocjonalne panujące w rodzinie oraz sposób w jaki postrzega je Jaś.
Jeszcze wiele było dodatkowych ćwiczeń i rozmów z rodzicami. Przy okazji dowiedziałam się, że chłopiec nie wymawia wielu głosek np. /e/ wymawia jako /a/; głoski  /k, g/ zastępuje  /t,d/, nie wymawia /l/, /r/, sepleni. Podczas tych indywidualnych spotkań uczyłam go wymowy samogłoski /e/, głosek /k.g/ i /l/ oraz pomocy ręki podczas rozpoczynania wypowiedzi. Były to ważne – zarówno dla mnie terapeuty, jak i dla Jasia – spotkania, tym bardziej, że przynosiły one widoczny postęp.
Zastanawiając się nad przyczynami  trudności w mówieniu, jak i napotykanymi we włączeniu się Jasia do grupy doszłam do wniosku (wspólnie z rodzicami Jasia), że być może jedną z przyczyn zachowania chłopca jest fakt, że rodzice w ogóle nie rozmawiali z nim na temat jego wyglądu, na temat rozszczepu podniebienia i wargi, o tym, że miał operację po której pozostała blizna.
Na następnych zajęciach  dzieci miały za zadanie narysować same twarze wszystkich rówieśników uczestniczących w spotkaniu (7 dzieci, łącznie z sobą). Następnie opowiadały o podobieństwach i różnicach uchwyconych na rysunkach. Jaś słuchał opowiadań dzieci. Gdy opowiadano o jego uśmiechniętej buzi (wszystkie dzieci narysowały jego twarz wesołą), Jaś popłakiwał, czuł się nieswojo.
Później nie raz widzieliśmy, że chłopiec bardzo przeżywa, gdy się o nim mówi: płakał, odwracał się, chował się za rodziców, schylał głowę – tak się też zachowywał, gdy mama czytała o nim jego pozytywne cechy.
Jaś okazał się bardzo wrażliwym chłopcem. Ważny dla niego był zmysł węchu
i wzroku. Patrzył ostrożnie, ale bardzo uważnie. Rysunki jego bogate były w wiele szczegółów.
Na wycieczce na wydmach – szedł w skarpetkach po pisaku, podczas, gdy wszyscy szliśmy na boso. Podchodziłam do niego kilka razy i bezskutecznie prosiłam go, aby spróbował zdjąć skarpetki, tak jak inne dzieci i dorośli,  i zechciał iść na boso. Dopiero zdjął je (na pewno też za namową rodziców – również go o to prosili) po dłuższym czasie namawiania, kiedy już doszliśmy do plaży nad morzem. Był to dla niego wielki  przełom i sukces, bo do 5 r. ż. nie chciał chodzić po plaży bez skarpetek. Kolejnym jego wyczynem było wejście do wody. Najpierw, gdy zamoczył nogi w morzu, to szybko biegł do brzegu, aby wytrzeć je w piasku. Z czasem, idąc brzegiem morza i widząc inne dzieci, chodzące po wodzie, sam zaczął brodzić w wodzie. Widoczne było, że zaczęło mu się to podobać – do tego stopnia, że gdy miał wyjść z wody, to zaczął płakać.

Refleksje końcowe.

Postępy Jasia były ogromne i to w wielu obszarach jego życia. Rodzice płakali ze szczęścia i dzielili się tą radością z dziadkami Jasia, ze mną i z innymi rodzicami.
Jaś włączył się do wspólnych zabaw z dziećmi na placu zabaw (już nie stał na uboczu, nie bawił się samotnie. Ratował razem z innymi dziećmi na wpół żywą żabkę, głośno wołał do dzieci i śmiał się razem z innymi.
W teatrzyku, który wspólnie przygotowywaliśmy na zakończenie turnusu, wypowiadał swoją rolę głośno i razem z innymi śpiewał piosenkę tak, że był słyszalny.
Po kilku dniach pobytu na obozie rehabilitacyjnym Jaś stał się radosnym chłopcem, cieszył się z zabaw z dziećmi i głośno wyrażał swoje emocje, nazywał je i sam już startował ze swoją mową, nie potrzebował podpowiedzi rodziców, czy moich – „rozgadał się”.
Informacja uzyskane od rodziców Jasia  po powrocie do domu i do przedszkola (wrzesień 2009 r.) pozwalają stwierdzić, że osoby z jego społecznego otoczenia zauważyły zmianę jaka dokonała się  w osobowości chłopca. Wszyscy – panie w przedszkolu, rodzina mówią że to inny Jaś wrócił znad morza. Stał się pewny siebie, wygadany – zarówno w domu jak i w przedszkolu. Chętnie opowiadał w przedszkolu o wakacjach, co się wcześniej nie zdarzało. Zaczął się opiekować maluchami w swojej grupie, co świadczy o uspołecznieniu jakie dokonało się w trakcie wakacyjnej terapii.
Podsumowując opis wartości grupowej terapii jąkania przywołam stwierdzenie terapeuty z Gdańska –  Haliny Waszczuk „Celem terapeutycznym jest uzyskanie możliwie dobrej i długotrwałej poprawy stanu płynności mówienia, dobrych relacji w rodzinie
i otoczeniu” [2005, s. 9]. Oczywiście to, czy uda nam się osiągnąć te założenia zależy od wielu czynników, ale niewątpliwie uczestnicy terapii wzmocnią się psychicznie, fizycznie oraz nauczą się techniki pomocnej w radzeniu sobie z zająknięciami,
z blokami. Poczują się ważni, pewniejsi i silniejsi, co daje im dobre rokowania w radzeniu sobie z wszelakimi trudnościami. Opisany tu przypadek pięciolatka dowodzi, że takie efekty może przynieść grupowa terapia osób jąkających realizowana się na turnusach rehabilitacyjnych, co przemawia za ich kontynuacją.

 

Artykuł ukazał się w:  Wychowaniu na co dzień nr 12 (195) 2009


Bibliografia:
Byrne R., Pomówmy o zacinaniu, Warszawa 1989.
Dell C. W. Jr., Terapia jąkania u dzieci w młodszym wieku szkolnym, Kraków 2008.
Programowanie Neurolingwistyczne. Nowa technologia osiągania sukcesów, Warszawa 1994.
Tarkowski A., Jąkanie, Warszawa 1999.
Waszczuk H., Rodzinna terapia jąkania- poradnik, Gdańsk 2005.

Mgr Róża Sobocińska – logopeda, specjalista w zakresie terapii osób jąkających się i emisji i higieny głosu – prowadzi zajęcia na Podyplomowym Studium Logopedycznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

 
Reklama:

 

 
Internetowa poradnia:

Pytania zadawane najczęściej...

 
Opieka logopedyczna w przedszkolu
Programy użyteczne w gabinecie logopedycznym
Nagrywanie wad wymowy
Forum dyskusyjne:
Newsletter:

W pole poniżej wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać od nas najnowsze informacje.

 
 
 
 
 
 
Wsparcie techniczne: virtualmedia.pl
O nas   |   Certyfikat logopedy   |   DBDL   |   Rekomendacje   |   Linki   |   Kontakt
 

Informujemy, że wszystkie Twoje dane są chronione uwzględniając aktualne przepisy RODO. Korzystamy również z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Prawem Telekomunikacyjnym.
Administrator Danych, Polityka Prywatności.